Wczoraj wieczorem, zupełnie przypadkiem, trafiłam na fragment bodajże "Dziennika Regionów" w TVP, a tam reportaż o "Włóczkersach". Przyznam się, że pierwszy raz o nich słyszałam, ale jak trochę poszperałam w internecie, to wychodzi na to, że działąją prężnie od jakiegoś czasu. Działają i to w bardzo słusznej sprawie: dziergają czapki, sweterki na drutach dla dzieci z Afganistanu. A wszystko zaczęło się od s. Cecylii. "- Siostra przełożona usłyszała w telewizji apel polskich żołnierzy, którzy mówili, że potrzebna jest pomoc dla dzieci w Afganistanie. Jedna z sióstr miała dużo włóczki po swojej zmarłej bratowej. I któregoś dnia podczas modlitwy, siostra połączyła te fakty. - Cecylia umie robić na drutach, a ta ma włóczkę i nie wie, co ma z nią zrobić - wspomina. - Zgodziłam się, ponieważ bardzo chciałam pomóc i lubię robić na drutach - opowiada siostra Śmiech. Urszulanka z Poznania pierwsze 150 kolorowych czapek zrobiła cztery lata temu. Rok później wydzierga...