Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z 2013

Serwetka w świątecznym klimacie

Kolejna świąteczna serwetka na prezent. Ta jest kremowa (była też biała, ale wręczyłam jeszcze mokrą i nie zdążyłam zrobić zdjęcia). Robi sie dość pryjemnie, łatwo i w miarę szybko.
A wszystkim odwiedzającym życzę dużo spokoju na ten czas i radości bijącej od Bokiego Dzieciątka!




Serwetkowy debiut

Jeszcze do niedawna myślałam, że to nie dla mnie. Tyle dziergania, dłubania, żeby powstała jedna serwetka. Nawet próbowałam sobie wmówić, że nie podobają mi się takie rzeczy. Aż tu dnia pewnego zostałam oczarowana robótkami znajomej i... dopadło mnie serwetkowe szaleństwo!
A miałam zrobić tylko podkładki pod filiżanki...











Ostatnia, najbardziej pracochłonna, ale robiąca wrażenie:)

Prosta czapka na drutach

Zima bez nowej czapki byłaby nudna:) Tym bardziej, że była wolna włóczka, która sobie leżała i czekała na moje natchnienie. Odwiedzając bloga u Antoniny (http://uantoniny.blogspot.com/2013/12/czapki-w-stylu-beanie.html) widziałam podobne, więc sama też sie zabrałam do roboty. Ściągacz zrobiłam na drutach nr 3 na 75 oczek, a potem zmienilam druty na nr 4 i dodałam równomiernie 13 oczek. Górę zakończyłam gubiąc w co 2 rzędzie po 8 oczek. Moja czapka robiona jest podwójna nitką i wymagała zszycia, bo nie robiłam na okrągło (było szybciej).
I gotowa!
W razie potrzeby też można nosić na dwie strony:)




Pulowerek z kotkiem dla małego chłopczyka

Jedna z nielicznych rzeczy zrobionych przeze mnie dla chłopca - pulowerek lub (jeśli ktoś woli) - kamizelka. Robiony podwójna nitką, trzy kolory włóczki, ściągacz na drutach nr 6, a całość na 7. Z przodu wrobiłam kotka, który tak mi się spodbał u Ali (http://malaala-pchekolandia.blogspot.com), że musiałam go wykorzystać:) Na zdjęciach wychodzi jakoś koślawo, ale w rzeczywistości prezentuje się dużo lepiej:)


Dziecięca czapka pilotka, czyli czapka z nausznikami

Powstała niemalże w trybie natychmiastowym. Zrobiło się zdecydowanie zimniej, a czapka na samym ściągaczu nie zdawała egzaminu na mojej małej M. Zainspirowana czapką, jaką była w zwyczaju robić nam moja Babcia, zaczęłam swoją wersję. Początkowo nabrałam 12 oczek, podzieliłam na 4 części i stopniowo dobierałam po 8 oczek w co drugim rzędzie. Włóczka tyowo dziecięca, ale robiłam we dwie nitki (druga biała), żeby była grubsza. Nie wrabiałam żadnego wzoru, bo chciałam doszyć jakiegoś kwiatka i tak też zrobiłam. Właściwie to dwa i to z koralikiem w środku. Całość wykończyłam półsłupkami na szydełku, dorobiłam sznureczki i małe pomponiki (swoją drogą, takie sznureczki przypomniały mi dzieciństwo - to była chyba pierwsza rzecz, jaką nauczyła mnie Babcia).







A taką czpkę robiła Babcia:)






Różowy sweterek w szare paski. Obiecany - ukończony!

Et voilà!
Połączenie różowego z szarym tak mi się spodobało, że postanowiłam zrobić jeszcze jeden sweterek. Niby włóczka ta sama i guziczki też, przerabiany na lewo, ale wprowadziłam pewne zmiany. Tym razem sweterek jest krótszy, ma dłuższy ściągacz i nieco inny kołnierz. Szczerze mówiąc, pomysł nasunął się w trakcie i nawet mi się spodobał, bo tradycyjny ścięg ściągaczowy (2 prawe, 2 lewe) zakończyłam ściegiem dżersejowym, dzięki czemu koniec ładnie się wywinął.
Ciekawe czy mała A. podzieli moje zdanie:)






Różowy sweterek skończony! Je suis très contente!

To miała być mała "Frida":) Kiedy zobaczyłam sweterek na blogu "U Antoniny" (http://uantoniny.blogspot.com/2011/11/powtorka.html), postanowiłam zrobić coś podobnego. Nie byłabym jednak sobą, gdybym nie zaczęła kombinować:) Pomyślałam, że może wykorzystam trochę szarych włóczek, takich resztek. Powstały więc paseczki i zaokrąglone kieszonki. Potem był problem z dopasowaniem guziczków. Co ja się nasłuchałam od Pana w pasmanterii!!! To mu głowę zawracam, bo musi wyciągać kilka, że teraz to już młode dziewczyny nawet igły z nitką w domu nie mają i w ogóle to się dziwi, że jeszcze ja potrafię cokolwiek robić! Jak już wybrałam te, co mi spasowały, okazalo się że ma tylko cztery... Wreszcie stanęło na tych okrągłych. W sumie też mogą być;)
Sweterek jest trochę większy na moją M., ale może będzie jej dłużej służył:)









Et voilà! J'ai fini un sac à main!

W dobie tabletów i komórek coraz trudniej o prezent dla dziecka. Na szczęcie dziewczynki lubią jeszcze torebki:) Jakiś czas temu moja chrześnica "przykleiła się" do mojej robionej na szydełku torebki i zażyczyła sobie takiej samej. Niestety, nie lubię się powtarzać w tym, co robię i nie potrafię też odmawiać, więc zaczęło się: najpierw przegląd kupionych ostatnio gazetek, ale nic mnie nie urzekło, poza szydełkowymi kwiatuszkami. W ten sposób powstało ich 12. 
Potem kombinowałam z łączeniem, ale do końca nie wiedziałam, jaki będzie kształt, więc tak sobie robiłam, zmieniałam kolory i wyszło:)  Reszta miała okazać się dość prosta, bo została do uszycia tylko podszewka. No i się zaczęło!!!! Zachciało mi się podwójnej podszewki (ot tak, żeby ładniej było) i zameczka. Wszystko ładnie, tylko jak przyszło doszyć ją do torebki, a konkretnie przy paskach,  które usztywniłam bawełnianą lamówką, to poszły 2 igły w maszynie! Już się denerwować zaczęłam, ale nie, nie poddałam się. Jak …

Komin, otulacz na szyję, szyjogrzej, czyli jak kto woli

Taki sobie otulacz zrobiłam na drutach nr 10. Wzór bardzo prosty, jakiś ściągaczowy, a jego lewa strona prezentuje się lepiej od prawej.



 I kawałek mnie:)